Przez wiele lat zajmowałam się zarządzaniem. Strukturą. Strategią. Odpowiedzialnością. Decyzjami, które wpływały na innych ludzi.
Byłam dobra w tym świecie.
Umiałam planować, przewidywać, reagować.
Mój umysł był szybki, sprawny, analityczny.
A jednak…
gdzieś głęboko we mnie zaczęło być coraz ciszej.
Nie ciszej w sensie spokoju, ciszej w sensie odłączenia.
Cisza, która nie była Zen
Im wyżej byłam, tym bardziej mój układ nerwowy żył w trybie gotowości.
Napięcie było normą.
Czujność — cnotą.
Zmęczenie — czymś, co się ignoruje.
Z zewnątrz wszystko wyglądało „dobrze”.
W środku moje ciało mówiło coraz wyraźniej:
to nie jest już moje miejsce.
Nie było jednej decyzji.
Nie było dramatycznego momentu.
Było powolne odkrywanie prawdy,
że nie wszystko da się poukładać głową.
Kiedy dotyk okazał się uczciwszy niż słowa
Dotyk pojawił się w moim życiu cicho.
Bez obietnic.
Bez strategii.
I od początku był inny niż wszystko, co znałam.
Dotyk nie kłamie.
Nie da się go przyspieszyć.
Nie da się nim manipulować.
W dotyku:
- ciało reaguje natychmiast,
- układ nerwowy pokazuje prawdę,
- maski opadają bez słów.
Jako coach rozwojowy przez lata pracowałam językiem rozmowy.
Dziś wiem, że ciało mówi wcześniej niż umysł.
Dotyk okazał się bardziej uczciwy, bo:
- nie pyta o role,
- nie interesuje się statusem,
- nie negocjuje granic wbrew bezpieczeństwu.
Co dotyk wniósł do mojego życia?
Dotyk nauczył mnie spokoju, który nie jest ucieczką.
Nauczył mnie ciszy, która reguluje, a nie odcina.
Wniósł poczucie głębokiego bezpieczeństwa, zaufanie do własnego ciała, powrót do odczuwania zamiast kontrolowania.
Mój układ nerwowy przestał być w stanie ciągłego alarmu.
Zaczął wracać do domu.
Zrozumiałam, że:
- sens pracy nie rodzi się z presji,
- prawdziwa skuteczność płynie z regulacji,
- spokój jest kompetencją, nie luksusem.
Shen i Zen — powrót do esencji
W filozofii Shen mówi się o duchu, który zamieszkuje serce.
W Zen — o byciu dokładnie tam, gdzie jesteś.
DOTYK połączył te dwa światy.
Każda praca z ciałem stała się medytacją w ruchu.
Każdy świadomy kontakt, praktyką obecności.
Każdy oddech klienta, przypomnieniem, że życie nie musi boleć, żeby było głębokie.
Nie porzuciłam zarządzania.
Zarządzanie po prostu zeszło do ciała.
Dziś zarządzam napięciem, energią, uwagą, bezpieczeństwem.
Najpierw swoim.
Potem innych.
A jeśli Ci się to nie podoba to opuść moja przestrzeń i wróć kiedy przestaniesz oceniać moją pracę.
Dlaczego to jest dziś moja droga
Bo dotyk przywrócił mi wiarę w sens pracy, w spokój, empatię - która jest siłą.
Bo nauczył mnie, że prawdziwa transformacja nie krzyczy, nie przyspiesza, nie wymusza.
Ona wydarza się wtedy, gdy ciało czuje się bezpieczne.
I właśnie dlatego dziś wybieram dotyk.
Monika Szczotka | Shenzen Institut
praktykująca spokój, dotyk i obecność